sobota, 12 kwietnia 2014
wtorek, 8 kwietnia 2014
Rozdział 6
*Oczami Ally*
Dez z Trish wydają się całkiem, całkiem. Po zakończonym apelu (z którego i tak nic nie wiem) poszłam do tablicy gdzie jest napisanie do której klasy chodzę. Gdy podeszłam wpadła na mnie jakaś dziewczyna.
-Patrz jak łazisz pokrako.-warknęła. Gdy spojrzałam na jej twarz wszystko stało się jasne.
-Pokrako?? Wypraszam sobie!
-A możesz sobie prosić. I tak mam to w dupie.
-Hah widać, że rozumu to Ci nie dano-kurde, ale ta dziewczyna mnie denerwuje!
-Odezwała się nie potrzebna na świecie.-i tu trafiła w sedno. Szybko spojrzałam gdzie mam się udać. Sala 69 (^.^). Weszłam to wszystkie oczy były zwrócone na mnie. Szybko usiadłam w ostatniej ławce i rozejrzałam się. Zobaczyłam, że będę z Austinem, Dezemondem i Traszką w jednej klasie. Cieszy mnie to. Weszła pani Komornicka-nasza wychowawczyni.
-Dzień dobry klaso. Mam na imię Monika Komornicka i będę waszą wychowawczynią. W tej szkole uczę muzyki. Tu macie plany i zmykajcie do domu-Odparła z uśmiechem. Już ją lubię. Te słowa nie potrzebna na świecie ciągle krążą mi po głowie. Ojciec kiedy żył zawsze tak mi mówił. Mało tego. Wyżywał się na mnie... Dosyć. Wyszłam szybkim krokiem z placówki i ruszyłam do domu ocierając samotna łzę, która spłynęła mi po policzku.. Weszłam przebrałam się w spodenki, białą bokserkę i rozpiętą koszule w kratę. Chwyciłam deskę założyłam trampki i ruszyłam się przejechać, zapomnieć o wszystkim. Wzięłam jeszcze swoje słuchawki rozpuściłam włosy i gotowe. Według mapki jak pojadę w lewo, prosto i w prawo to dojadę do skate parku. Noo to w drogę. Włączyłam ulubioną nutę i dojechałam do celu. Weszłam na rampę i robiłam różne fikołki i bajery. Gdy skończyłam zauważyłam jak Blondi wlepia we mnie tą swoją fabrykę nutelli. Podeszłam do niego.
-Nie wiedziałem, że tak jeździsz na desce-Powiedział zachwycony.
-Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz.-Zrobiłam brewki na co chłopak wybuchł śmiechem.
-To może..-i zadzwonił mi telefon. No foch.
-Przepraszam na chwilkę.-Dallas dzwonił odeszłam kawałek i odebrałam.
-Halo?
-Ally? Dlaczego nie odbierasz odemnie telefonu?
-Przepraszam miałam wyciszony.
-Co ty ta to żebyśmy wybrali się na randkę?
-Jasna czemu nie.
-To przyjdę po Ciebie o 18. Pa
-Pa. Po zakończeniu rozmowy wróciłam do chłopaka. Jest 14.
-No to na czym skończyliśmy?
-Może pójdziemy razem na obiad? Lepiej się poznamy.
-Okej- i uśmiechnęłam się najładniej jak umiałam. nie wiem dlaczego, ale miałam cholerną ochotę go pocałować. Ok masz chłopaka, opanuj się. Poszliśmy na pizzę, a po drodze spotkaliśmy rudzielca i szatynkę. Teraz wiemy już chyba o sobie wszystko. Po zjedzeniu posiłku rozeszliśmy się. Traszka i Dez w lewo, a ja z Austinem na prawo. Tematom nie było końca. Dowiedziałam się, że ma urodziny równy miesiąc po moich.
----------
Sorka, że w takim momencie, ale mama każe mi już skończyć ;c Hue hue jutro lub później dodany bd next rozdział ;3 Proszę o chociaż 2 komy ;_:
Miśkaa^.^
Dez z Trish wydają się całkiem, całkiem. Po zakończonym apelu (z którego i tak nic nie wiem) poszłam do tablicy gdzie jest napisanie do której klasy chodzę. Gdy podeszłam wpadła na mnie jakaś dziewczyna.
-Patrz jak łazisz pokrako.-warknęła. Gdy spojrzałam na jej twarz wszystko stało się jasne.
-Pokrako?? Wypraszam sobie!
-A możesz sobie prosić. I tak mam to w dupie.
-Hah widać, że rozumu to Ci nie dano-kurde, ale ta dziewczyna mnie denerwuje!
-Odezwała się nie potrzebna na świecie.-i tu trafiła w sedno. Szybko spojrzałam gdzie mam się udać. Sala 69 (^.^). Weszłam to wszystkie oczy były zwrócone na mnie. Szybko usiadłam w ostatniej ławce i rozejrzałam się. Zobaczyłam, że będę z Austinem, Dezemondem i Traszką w jednej klasie. Cieszy mnie to. Weszła pani Komornicka-nasza wychowawczyni.
-Dzień dobry klaso. Mam na imię Monika Komornicka i będę waszą wychowawczynią. W tej szkole uczę muzyki. Tu macie plany i zmykajcie do domu-Odparła z uśmiechem. Już ją lubię. Te słowa nie potrzebna na świecie ciągle krążą mi po głowie. Ojciec kiedy żył zawsze tak mi mówił. Mało tego. Wyżywał się na mnie... Dosyć. Wyszłam szybkim krokiem z placówki i ruszyłam do domu ocierając samotna łzę, która spłynęła mi po policzku.. Weszłam przebrałam się w spodenki, białą bokserkę i rozpiętą koszule w kratę. Chwyciłam deskę założyłam trampki i ruszyłam się przejechać, zapomnieć o wszystkim. Wzięłam jeszcze swoje słuchawki rozpuściłam włosy i gotowe. Według mapki jak pojadę w lewo, prosto i w prawo to dojadę do skate parku. Noo to w drogę. Włączyłam ulubioną nutę i dojechałam do celu. Weszłam na rampę i robiłam różne fikołki i bajery. Gdy skończyłam zauważyłam jak Blondi wlepia we mnie tą swoją fabrykę nutelli. Podeszłam do niego.
-Nie wiedziałem, że tak jeździsz na desce-Powiedział zachwycony.
-Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz.-Zrobiłam brewki na co chłopak wybuchł śmiechem.
-To może..-i zadzwonił mi telefon. No foch.
-Przepraszam na chwilkę.-Dallas dzwonił odeszłam kawałek i odebrałam.
-Halo?
-Ally? Dlaczego nie odbierasz odemnie telefonu?
-Przepraszam miałam wyciszony.
-Co ty ta to żebyśmy wybrali się na randkę?
-Jasna czemu nie.
-To przyjdę po Ciebie o 18. Pa
-Pa. Po zakończeniu rozmowy wróciłam do chłopaka. Jest 14.
-No to na czym skończyliśmy?
-Może pójdziemy razem na obiad? Lepiej się poznamy.
-Okej- i uśmiechnęłam się najładniej jak umiałam. nie wiem dlaczego, ale miałam cholerną ochotę go pocałować. Ok masz chłopaka, opanuj się. Poszliśmy na pizzę, a po drodze spotkaliśmy rudzielca i szatynkę. Teraz wiemy już chyba o sobie wszystko. Po zjedzeniu posiłku rozeszliśmy się. Traszka i Dez w lewo, a ja z Austinem na prawo. Tematom nie było końca. Dowiedziałam się, że ma urodziny równy miesiąc po moich.
----------
Sorka, że w takim momencie, ale mama każe mi już skończyć ;c Hue hue jutro lub później dodany bd next rozdział ;3 Proszę o chociaż 2 komy ;_:
Miśkaa^.^
Rozdział 5
Zeszłam na dół. Stał/a tam..
*Oczami Austina*
Gdy doszedłem do domu w progu moja mama oznajmiła mi, że idziemy do jej starych znajomych. Podobno maja córkę i moim wieku.. Pewnie kujonica z pryszczami. Wolałbym zabrać swoje słuchawki i położyć się. Takk pasjonujące zajęcie, ale przynajmniej pomyślałbym o tej dziwnej sprawie z Kirą. Niestety muszę iść. Po ubraniu się (xD-aut.) Wyszliśmy. Byłem tak zamyślony o Ally. W końcu się całowaliśmy. Co?! Wróć! O Kirze, ale na temat Dawson. Muszę ją przeprosić jutro. Tata zadzwonił dzwonkiem. Usłyszałem stukot obcasów. Gdy drzwi się otworzyły nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Stała tam Kira (Nie spodziewaliście się co?-aut.). Wyglądała nawet..
-Austin! Dobry wieczór państwu. Proszę
-Dobry wieczór-powiedziała zniesmaczona rodzicielka. Weszliśmy i usiedliśmy do stołu. Po zjedzeniu kolacji poszliśmy do pokoju Kiry..
*Oczami Ally*
W drzwiach stał Dallas. Wyglądał.. wow.
-Dobry wieczór! Zapraszam-odparłam grzecznie. Po przedstawieniu się i zjedzeniu kolacji zaprosiłam Chłopaka na górę do pokoju. Usiedliśmy. Między nami panowała niezręczna cisza... Postanowiłam to zmienić.
-Co tam?
-Szczerze to nie spodziewałem się, że to ty jesteś córką znajomych moich rodziców-uśmiechnął się.
-Ha ha i wzajemnie-odparłam. Rozmowa zaczęła się rozkręcać. Dowiedziałam się, że jest o rok starszy odemnie, lubi zielony i że jego przyjaciółka to Kira. Nie wiem która to.
-Dallas chodź już na dół!
-Ally mam jeszcze jedno pytanie.. -Spojrzałam na niego pytająco.
-Zostałabyś moją dziewczyną?
-Tak.-i dałam mu całusa w policzek. Odprowadziłam go do drzwi. Pożegnałam się z jego rodzicami, a na do widzenia dostałam od niego całusa w policzek. Cała w skowronkach poszłam na górę. Przebrałam się w moją piżamkę w Myszkę Minnie. Włączyłam laptopa i zalogowałam się na facebooku. Zaktualizowałam swój status. Na twitterze, asku i gg nie było nic ciekawego więc wyłączyłam komputer. Była już 22, a jutro do szkoły. Niestety. Z tą myślą zasnęłam. Nie wiedząc czemu śniłam o Blondasku.
Gdy rano się obudziłam zobaczyłam na wyświetlaczu, że jest 6:30. Akurat zdążę się przygotować. Po naszykowaniu stroju usłyszałam dźwięk SMS'a. Zdziwiłam się gdy zobaczyłam od kogo dostałam wiadomość... Mianowicie wyświetliło mi się zdjęcie Austina..
Napisał: Ally co ty na to żebyśmy poszli razem do szkoły? Zakładam, że nie wiesz gdzie ona się znajduje i przy okazji pogadamy.. Austin :)
Nie wiem co odpisać. Po dłuższym zastanowieniu się wyraziłam zgodę i mu odpisałam: Ok :>
Umyłam się i ubrałam. Zeszłam na dół i skonsumowałam na szybko jabłko. Zadzwonił dzwonek. POszłam otworzyć i zobaczyłam uśmiechniętego kolegę.
-Hej
-Cześć-powiedziałam z lekką nutko radości.-Idziemy?
-Jasne.- Po wyjściu z domu panowała między nami cisza. Po chwili mój towarzysz ją przerwał
-Chciałem bardzo Cię przeprosić. Zachowałem się jak egoista. Mogłem Cię uprzedzić.. Na prawdę przepraszam. W jego oczach zobaczyłam skruchę.
-Wybaczam-i uśmiechnęłam się szczerze. -Przyjaciele?-zapytałam
-Przyjaciele-odparł i mnie przytulił. W jego ramionach czułam się tak błogo.. Tą chwilę przerwał na Dallas..
-Ally! Czemu się z nim przytulasz?-zapytał z wyrzutem.
-Hej! Ciebie też miło widzieć-powiedziałam z sarkazmem. -A czo? Zakażesz mi przytulana z przyjacielem?
-Kim?!
*Oczami Austina*
To jest jej przyjaciel? No co może od razu chłopak!
-A co? Może jeszcze zabronisz mi się z nią widywać?
-Nie. Po prostu zdziwiłem się, że moja dziewczyna spotyka się z kimś takim jak ty...-Haha ale t.. zaraz! Wróć dziewczyna?
-Ty z nim chodzisz?
-Noo... tak.-Byłem mega zdziwiony. To jest taki debil, idiota i tym podobne synonimy. Akurat podeszliśmy pod szkołę. Zauważyłem Deza i Trish. Ten dziad poszedł do swojej klasy.
-Ally chodź. Przedstawię Cię.
-A-ale małej ilości osób-zapytała ze strachem w oczach.
-Spokojnie. Przedstawię Cię moim przyjaciołom.-Podeszliśmy.
-Siemka!
-Heej Austin i dziewczyno, której nie znam!-Powiedzieli niemal równocześnie.
-Poznajcie Ally. Ally to są Dez i Trish.
-Hej, jestem Ally. Przeprowadziłam się z NY. Mam..-Nie zdążyła dokończyć bo dyrektorka zawołała nas na apel.
------
Siemka! Dzisiaj troszkę dłuższy. Nagle mnie natchnęło więc.. MOŻE dzisiaj jeszcze będzie drugi. Może trochę krótszy ;> Wiem.. niby mi nie zależy, ale moglibyście zostawiać komentarze... I zapraszam do udziału w ankiecie ;))
Miśkaa^.^
*Oczami Austina*
Gdy doszedłem do domu w progu moja mama oznajmiła mi, że idziemy do jej starych znajomych. Podobno maja córkę i moim wieku.. Pewnie kujonica z pryszczami. Wolałbym zabrać swoje słuchawki i położyć się. Takk pasjonujące zajęcie, ale przynajmniej pomyślałbym o tej dziwnej sprawie z Kirą. Niestety muszę iść. Po ubraniu się (xD-aut.) Wyszliśmy. Byłem tak zamyślony o Ally. W końcu się całowaliśmy. Co?! Wróć! O Kirze, ale na temat Dawson. Muszę ją przeprosić jutro. Tata zadzwonił dzwonkiem. Usłyszałem stukot obcasów. Gdy drzwi się otworzyły nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Stała tam Kira (Nie spodziewaliście się co?-aut.). Wyglądała nawet..
-Austin! Dobry wieczór państwu. Proszę
-Dobry wieczór-powiedziała zniesmaczona rodzicielka. Weszliśmy i usiedliśmy do stołu. Po zjedzeniu kolacji poszliśmy do pokoju Kiry..
*Oczami Ally*
W drzwiach stał Dallas. Wyglądał.. wow.
-Dobry wieczór! Zapraszam-odparłam grzecznie. Po przedstawieniu się i zjedzeniu kolacji zaprosiłam Chłopaka na górę do pokoju. Usiedliśmy. Między nami panowała niezręczna cisza... Postanowiłam to zmienić.
-Co tam?
-Szczerze to nie spodziewałem się, że to ty jesteś córką znajomych moich rodziców-uśmiechnął się.
-Ha ha i wzajemnie-odparłam. Rozmowa zaczęła się rozkręcać. Dowiedziałam się, że jest o rok starszy odemnie, lubi zielony i że jego przyjaciółka to Kira. Nie wiem która to.
-Dallas chodź już na dół!
-Ally mam jeszcze jedno pytanie.. -Spojrzałam na niego pytająco.
-Zostałabyś moją dziewczyną?
-Tak.-i dałam mu całusa w policzek. Odprowadziłam go do drzwi. Pożegnałam się z jego rodzicami, a na do widzenia dostałam od niego całusa w policzek. Cała w skowronkach poszłam na górę. Przebrałam się w moją piżamkę w Myszkę Minnie. Włączyłam laptopa i zalogowałam się na facebooku. Zaktualizowałam swój status. Na twitterze, asku i gg nie było nic ciekawego więc wyłączyłam komputer. Była już 22, a jutro do szkoły. Niestety. Z tą myślą zasnęłam. Nie wiedząc czemu śniłam o Blondasku.
Gdy rano się obudziłam zobaczyłam na wyświetlaczu, że jest 6:30. Akurat zdążę się przygotować. Po naszykowaniu stroju usłyszałam dźwięk SMS'a. Zdziwiłam się gdy zobaczyłam od kogo dostałam wiadomość... Mianowicie wyświetliło mi się zdjęcie Austina..
Napisał: Ally co ty na to żebyśmy poszli razem do szkoły? Zakładam, że nie wiesz gdzie ona się znajduje i przy okazji pogadamy.. Austin :)
Nie wiem co odpisać. Po dłuższym zastanowieniu się wyraziłam zgodę i mu odpisałam: Ok :>
Umyłam się i ubrałam. Zeszłam na dół i skonsumowałam na szybko jabłko. Zadzwonił dzwonek. POszłam otworzyć i zobaczyłam uśmiechniętego kolegę.
-Hej
-Cześć-powiedziałam z lekką nutko radości.-Idziemy?
-Jasne.- Po wyjściu z domu panowała między nami cisza. Po chwili mój towarzysz ją przerwał
-Chciałem bardzo Cię przeprosić. Zachowałem się jak egoista. Mogłem Cię uprzedzić.. Na prawdę przepraszam. W jego oczach zobaczyłam skruchę.
-Wybaczam-i uśmiechnęłam się szczerze. -Przyjaciele?-zapytałam
-Przyjaciele-odparł i mnie przytulił. W jego ramionach czułam się tak błogo.. Tą chwilę przerwał na Dallas..
-Ally! Czemu się z nim przytulasz?-zapytał z wyrzutem.
-Hej! Ciebie też miło widzieć-powiedziałam z sarkazmem. -A czo? Zakażesz mi przytulana z przyjacielem?
-Kim?!
*Oczami Austina*
To jest jej przyjaciel? No co może od razu chłopak!
-A co? Może jeszcze zabronisz mi się z nią widywać?
-Nie. Po prostu zdziwiłem się, że moja dziewczyna spotyka się z kimś takim jak ty...-Haha ale t.. zaraz! Wróć dziewczyna?
-Ty z nim chodzisz?
-Noo... tak.-Byłem mega zdziwiony. To jest taki debil, idiota i tym podobne synonimy. Akurat podeszliśmy pod szkołę. Zauważyłem Deza i Trish. Ten dziad poszedł do swojej klasy.
-Ally chodź. Przedstawię Cię.
-A-ale małej ilości osób-zapytała ze strachem w oczach.
-Spokojnie. Przedstawię Cię moim przyjaciołom.-Podeszliśmy.
-Siemka!
-Heej Austin i dziewczyno, której nie znam!-Powiedzieli niemal równocześnie.
-Poznajcie Ally. Ally to są Dez i Trish.
-Hej, jestem Ally. Przeprowadziłam się z NY. Mam..-Nie zdążyła dokończyć bo dyrektorka zawołała nas na apel.
------
Siemka! Dzisiaj troszkę dłuższy. Nagle mnie natchnęło więc.. MOŻE dzisiaj jeszcze będzie drugi. Może trochę krótszy ;> Wiem.. niby mi nie zależy, ale moglibyście zostawiać komentarze... I zapraszam do udziału w ankiecie ;))
Miśkaa^.^
środa, 2 kwietnia 2014
Rozdział 4
Po umyciu się, ubraniu sięgnęłam po książkę i zaczęłam czytać. Podczas czytania usnęłam...
*Oczami Austina*
*Oczami Austina*
Jest 10:55 pójdę już do niej. Ubrany w to wyszedłem.
Przeszedłem przez ulicę i byłem na miejscu. Chciałem już zadzwonić dzwonkiem ale usłyszałem krzyk:
-Austin!
Zobaczyłem biegnącą w moją stronę Kirę.
-Heej. Kira-przywitałem się troszkę niepewnie.
-Co powiesz na spacer do parku?-zapytała z uśmiechem.
-Jasne czemu nie.-odparłem.
Rozmawialiśmy i śmialiśmy jak starzy dobrzy przyjaciele. Nim spostrzegłem była godzina 15:OO.
-Przepraszam Kira, ale muszę już wracać.
-Pa.-i mnie pocałowała. Najgorsze jest to, że ja nic nie czułem w trakcie tego pocałunku. Nie rozumiałem tego przecież jestem w niej zabujany. Chociaż może to zauroczenie... Muszę to przemyśleć. Gdy się odwróciłem zobaczyłem Ally...
*Oczami Ally* troochę wcześniej
Obudziłam się o 13:OO, bo mama zawołała mnie na obiad. Zeszłam i usiadłam do stołu.
-Kochanie coś ty się tak wystroiła? Dla tego chłopca co?
-Nie e. <wzrok mamy> No dobra tak. No musiałam jakoś wyglądać. Posmutniałam na tą myśl. Bo MUSIAŁAM. Nie przyszedł.. Rodzicielka dała mi naleśniki.
-Przepraszam mamo, ale nie jestem głodna. Wychodzę! Wzięłam torebkę w której był mój telefon, zeszyt i długopis. Poszłam do parku. Gdy doszłam zamurowało mnie.. Przed mną stał Austin liżący się z dziewczyną z mojego samolotu (w sensie, że siedziały w tym samym-od aut.). Łzy automatycznie zebrały mi się w oczach. Mógł chociaż napisać mi głupiego SMS'a lub zadzwonić... Odwrócił się. Jego czy wyglądały jak pięciozłotówki.
-A-Ally co tu tu robisz?-zapytał zdziwiony.
-Stoję, oddycham, płaczę..
-To ja Was zostawię samych..-uśmiechnęła się zwycięsko.
-Strasznie Cię przepraszam. To nie miało tak wyglądać.
-Daruj sobie. Mogłeś chociaż napisać lub zadzwonić i powiedzieć, że wolisz się spotkać ze swoją dziewczyną. Zrozumiałabym.-powiedziałam i odeszłam. Nie zwracając uwagi na krzyki chłopaka pobiegłam do domu. Powiedziałam tylko, że jestem i pobiegłam do swojego pokoju.
Nagle weszła moja mama.
-Kochanie szykuj się. O 19 jest kolacja z naszymi starymi przyjaciółmi.
-A która jest godzina?
-17:30.
-Ok.-i wyszła. Cóż pasowałoby się jakoś ubrać.. Ponad 30 minut siedziałam w szafie i przeglądałam różne sukienki. W sumie miałam 4.. Wolę ubierać spodnie i trampki.. W końcu wybrałam to. (sama sukienka buty i torebka.) Uczesałam się tak jak jest wyżej. Jejku jeżeli wytrzymam w tych butach cały wieczór to aplauz dla mnie. Z wybranymi rzeczami poszłam do łazienki. Ubrałam się, musnęłam usta błyszczykiem i maznęłam oczy tuszem. Gotowe. Zostało mi jeszcze... Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo zadzwonił dzwonek. Zeszłam na duł i otworzyłam drzwi. To kogo tam zobaczyłam zwaliło mnie z nóg. Stał/a tam..
----
Hej! Sorry za długą nieobecność, ale miałam spr. szóstoklasisty i nie było czasu. Mam nadzieję, że Wam się podoba :)
Miśkaa^.^
środa, 12 marca 2014
Rozdział 3
*Oczami Ally*
Kurde, ale się zbłaźniłam! Co on sobie o mnie pomyśli?! Dobra doszłam do domu i podbiegłam szybko na górę. Spojrzałam za zegarek, który wskazywał 2O:OO. Długo siedziałam w tym parku. Podeszłam do pianina i zaczęłam śpiewać mój nowy utwór. Gdy skończyłam usłyszałam oklaski. Z przerażeniem na twarzy spojrzałam w miejsce skąd one dochodziły. Zobaczyłam Blondaska z parku, ale co on tutaj robi...?
*Oczami Austina* chwile wcześniej
Postanowiłem zabrać zeszyt i ruszyć do domu. Miałem już wchodzić, ale spojrzałem się na dom na przeciwko. Usłyszałem jak jakaś dziewczyna zaczyna pięknie śpiewać. Postanowiłem wejść i przy okazji oddać zeszyt. Gdy zapukałem otworzyła mi wysoka brązowooka kobieta.
-Dzień dobry-przywitałem ją- Zastałem może Ally?
-Dzień dobry. Tak jest. Prozę wejdź. Jej pokój jest na górze. Do końca korytarzem i po prawej-uśmiechnęła się ciepło.
-Dziękuję bardzo.-zabrałem szybko zeszyt i pognałem. Ta muzyka dochodziła z jej pokoju. Po cichu wszedłem. Gdy skończyła zacząłem klaskać.
-Wow. To było wow-tylko tyle byłem w stanie wykrztusić.
-D-dzięki-chyba się zawstydziła..
-Jestem Austin. Spotkaliśmy się w parku...
-Taak pamiętam-odparła zmieszana?
-Znalazłem chyba coś co należy do Ciebie-podałem jej zeszyt.
-Jejku! Dziękuję. Myślałam, ze go już nie znajdę-odparła z uśmiechem. Zauważyłem, że ma bardzo ładny uśmiech. Ładniejszy niż Kiry, ale to szczegół.
-Mogę Ci się jakoś odwdzięczyć?
-Jeżeli zgodzisz się ze mną spotkać jutro o 11 to będziemy kwita.
-Weeź. Nie spotykam się z nieznajomymi-zarumieniła się.
-No to dług będzie nadal do spłacenia-zaśmiałem się.
-No dobra. Daj telefon to zapiszę Ci mój numer-wyciągnąłem moją żółtą nokię. Ona dała mi swojego białego samsunga w niebieskiej obudowie. Po zapisaniu swoich numerów pożegnałem się i poszedłem do domu.
Następny dzień
*Oczami Ally*
Mmm.. Ale fajnie mi się spało. Jest godzina 9:00, a na 11 umówiłam się z Austinem. Może zdobędę przyjaciela..? Wstałam i poszłam po naszykowane wczoraj ubranie (bez aparatu i lizaka). Po umyciu się, ubraniu sięgnęłam po książkę i zaczęłam czytać.
---
Krótki za co Was przepraszam. W pt lub sb dodam może kolejny ;**
Miśkaa^.^
Kurde, ale się zbłaźniłam! Co on sobie o mnie pomyśli?! Dobra doszłam do domu i podbiegłam szybko na górę. Spojrzałam za zegarek, który wskazywał 2O:OO. Długo siedziałam w tym parku. Podeszłam do pianina i zaczęłam śpiewać mój nowy utwór. Gdy skończyłam usłyszałam oklaski. Z przerażeniem na twarzy spojrzałam w miejsce skąd one dochodziły. Zobaczyłam Blondaska z parku, ale co on tutaj robi...?
*Oczami Austina* chwile wcześniej
Postanowiłem zabrać zeszyt i ruszyć do domu. Miałem już wchodzić, ale spojrzałem się na dom na przeciwko. Usłyszałem jak jakaś dziewczyna zaczyna pięknie śpiewać. Postanowiłem wejść i przy okazji oddać zeszyt. Gdy zapukałem otworzyła mi wysoka brązowooka kobieta.
-Dzień dobry-przywitałem ją- Zastałem może Ally?
-Dzień dobry. Tak jest. Prozę wejdź. Jej pokój jest na górze. Do końca korytarzem i po prawej-uśmiechnęła się ciepło.
-Dziękuję bardzo.-zabrałem szybko zeszyt i pognałem. Ta muzyka dochodziła z jej pokoju. Po cichu wszedłem. Gdy skończyła zacząłem klaskać.
-Wow. To było wow-tylko tyle byłem w stanie wykrztusić.
-D-dzięki-chyba się zawstydziła..
-Jestem Austin. Spotkaliśmy się w parku...
-Taak pamiętam-odparła zmieszana?
-Znalazłem chyba coś co należy do Ciebie-podałem jej zeszyt.
-Jejku! Dziękuję. Myślałam, ze go już nie znajdę-odparła z uśmiechem. Zauważyłem, że ma bardzo ładny uśmiech. Ładniejszy niż Kiry, ale to szczegół.
-Mogę Ci się jakoś odwdzięczyć?
-Jeżeli zgodzisz się ze mną spotkać jutro o 11 to będziemy kwita.
-Weeź. Nie spotykam się z nieznajomymi-zarumieniła się.
-No to dług będzie nadal do spłacenia-zaśmiałem się.
-No dobra. Daj telefon to zapiszę Ci mój numer-wyciągnąłem moją żółtą nokię. Ona dała mi swojego białego samsunga w niebieskiej obudowie. Po zapisaniu swoich numerów pożegnałem się i poszedłem do domu.
Następny dzień
*Oczami Ally*
Mmm.. Ale fajnie mi się spało. Jest godzina 9:00, a na 11 umówiłam się z Austinem. Może zdobędę przyjaciela..? Wstałam i poszłam po naszykowane wczoraj ubranie (bez aparatu i lizaka). Po umyciu się, ubraniu sięgnęłam po książkę i zaczęłam czytać.
---
Krótki za co Was przepraszam. W pt lub sb dodam może kolejny ;**
Miśkaa^.^
poniedziałek, 3 marca 2014
Rozdział 2 cz.2
Drugą część rozdziału dedykuję Asi Kryjak, która jako pierwsza zostawiła komentarz na moim blogu. Zapraszam do czytania :)
---
*Oczami Ally*
Szłam przed siebie, żeby się nie zgubić. Gdy ulica się skończyła skręciłam w prawo. Doszłam do pięknego parku. Usiadłam na trawie pod drzewem i zaczęłam pisać nowy utwór. W ten sposób powstała piosenka "Break down the walls". Chciałabym, żeby ktoś się dowiedział, że piszę i śpiewam, ale się boję. Tsaa.. ciekawe myślicie czego tu się bać? Wystarczy tylko wyjść na scenę i coś zaśpiewać. To nie takie proste. Wstałam z wygodnego miejsca i ruszyłam w stronę domu. Wpadłam na dziwnie mi znajomego blondyna...
*Oczami Austina*chwilę wcześniej
Po skończonym filmie poszliśmy do domów. a skrzyżowaniu rozeszliśmy się, bo Dez i Trish mieszkają na innej ulicy. Zamiast do domu skierowałem się do parku. Dez wysłał mi SMS' a czy nie wiem gdzie jego miś koala. Zająłem się odpisywaniem, aż nagle wpadłam na jakąś dziewczynę...
-Uważaj jak cho.. -nie dokończyłem gdyż iż zobaczyłem na kogo wpadłem. To była niższa o głowę szatynka z dużymi brązowymi oczami.
-Prze-przepraszam. Nie zauważyłam Cię-odparła zmieszana? Nieśmiała?
-Nic się nie stało. To ja powinienem przeprosić. Powinienem patrzeć jak chodzę.
-S-spoko. To cześć!-krzyknęła i pobiegła w drugą stronę. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. Zerknąłem w dół i zobaczyłem niebieski zeszyt z dużą literą "A". Podniosłem go i zajrzałem do środka. Znalazłem adres, chwila... Wall Street 34 to naprzeciwko mnie! Czyli się jeszcze spotkamy Ally (Imię nad adresem). Uśmiechnąłem się w duchu.
---
Tak, tak wiem krótki. Ale w końcu to druga część więc ;)) Miłej nocki życzę. Lecę na MJM. Paa ;**
Miśkaa^.^
---
*Oczami Ally*
Szłam przed siebie, żeby się nie zgubić. Gdy ulica się skończyła skręciłam w prawo. Doszłam do pięknego parku. Usiadłam na trawie pod drzewem i zaczęłam pisać nowy utwór. W ten sposób powstała piosenka "Break down the walls". Chciałabym, żeby ktoś się dowiedział, że piszę i śpiewam, ale się boję. Tsaa.. ciekawe myślicie czego tu się bać? Wystarczy tylko wyjść na scenę i coś zaśpiewać. To nie takie proste. Wstałam z wygodnego miejsca i ruszyłam w stronę domu. Wpadłam na dziwnie mi znajomego blondyna...
*Oczami Austina*chwilę wcześniej
Po skończonym filmie poszliśmy do domów. a skrzyżowaniu rozeszliśmy się, bo Dez i Trish mieszkają na innej ulicy. Zamiast do domu skierowałem się do parku. Dez wysłał mi SMS' a czy nie wiem gdzie jego miś koala. Zająłem się odpisywaniem, aż nagle wpadłam na jakąś dziewczynę...
-Uważaj jak cho.. -nie dokończyłem gdyż iż zobaczyłem na kogo wpadłem. To była niższa o głowę szatynka z dużymi brązowymi oczami.
-Prze-przepraszam. Nie zauważyłam Cię-odparła zmieszana? Nieśmiała?
-Nic się nie stało. To ja powinienem przeprosić. Powinienem patrzeć jak chodzę.
-S-spoko. To cześć!-krzyknęła i pobiegła w drugą stronę. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. Zerknąłem w dół i zobaczyłem niebieski zeszyt z dużą literą "A". Podniosłem go i zajrzałem do środka. Znalazłem adres, chwila... Wall Street 34 to naprzeciwko mnie! Czyli się jeszcze spotkamy Ally (Imię nad adresem). Uśmiechnąłem się w duchu.
---
Tak, tak wiem krótki. Ale w końcu to druga część więc ;)) Miłej nocki życzę. Lecę na MJM. Paa ;**
Miśkaa^.^
środa, 26 lutego 2014
Rozdział 2 cz.1
*Oczami Ally*
Jejku jaki on przystojny, Mam nadzieję, że będziemy chodzić chociaż do jednej szkoły. Usiadłam wygodzie w fotelu. Zapięłam pasy i wystartowaliśmy. Wyjęłam zeszyt i opisałam potkanie z Dallasem. Koło mnie usiadła ładna dziewczyna z czarnymi włosami sięgającymi do ramion oraz ciemna karnacją.
-I czego się tak lampisz?- powiedziała, a raczej zapytała nie miło.
-J-ja tylko...-nie byłam w stanie nic powiedzieć.
-Jeżeli nie masz nic do powiedzenia to siedź cicho.-warknęła.
*Oczami Kiry*
Jejkuu co za ułomna dziewczyna. Chociaż jestem piękna więc trudno na mnie nie patrzeć! Muszę wymyślić co zrobić żeby zbliżyć się do Austina tak aby niczego się nie domyślał.. W końcu on wie o mnie to i owo i nie wiem jakie ma o mnie zdanie. Muszę przyznać, że on to przystojny jest nie ma co. Chcę go mieć. Muszę go mieć.
W tym samym czasie
*Oczami Austina*
Tak! Nareszcie dzisiaj Kira wraca. Myślicie pewnie czemu on się ta fascynuje? Przecież to zła kobieta. Niby zła, ale się w niej zakochałem.. Za 2 dni zaczyna się rok szkolny. Słyszałem, że naprzeciwko mnie ma się wprowadzić jakaś rodzina. Ciekawe. Mam nadzieję, że nie będzie to jakaś rodzina, która płacze gdy podepcze jej się trawnik.. Za chwilę 15:OO. Muszę się szykować. Umówiłem się z Dezem i Trish. Ubrałem się w czerwony t-shirt na który założyłem czerwono-niebieską koszulę w kratę. Dwa nieśmiertelniki-(chyba xD-od aut.). Czarne jeansy i czerwone buty. Usłyszałem dzwonek do drzwi. Zbiegłem na dół i ich zobaczyłem.
-Hej Austin!-przywitali się razem.
-Cześć Wam!-powiedziałem wesoło.
-Too co, idziemy na Zailenów XVII?!-krzyknął Dez.
-No jasne!-odpowiedziałem mu z brunetką.
Gdy doszliśmy do kina ja poszedłem po popcorn, a oni po bilety. Weszliśmy do sali i oglądaliśmy.
*Oczami Ally*
-Nareszcie, lądujemy!-powiedziałam dość głośno, ale do siebie.
-Mogłabyś się tak nie ekscytować?-mruknęła niezadowolona dziewczyna. (Kira-od aut.)
-S-sorry-powiedziałam speszona. -Mamo już wylądowaliśmy-obudziłam rodzicielkę.
-Ok. Zobacz czy niczego nie zapomniałaś i wychodzimy.
Po wyjściu i zabraniu bagaży zamówiłyśmy taksówkę i ruszyłyśmy do nowego domu. Dużo się nie różnił od starego. To dobrze. Wniosłam walizki do swojego pokoju. Gdy otworzyłam drzwi stanęłam jak wryta. W rogu pokoju stało pianino. Mama przecież nie wiedziała, że gram. Podeszłam i zobaczyłam niebieska kartkę.
Pewnie zastanawiasz się skąd ten instrument tu się wziął?
Nie miej mi za złe, ale kiedyś podsłuchałam jak grasz.
Taki talent nie może się zmarnować. Tata na pewno byłby dumny..
Mama
Na samo wspomnienie o tacie spłynęła mi samotna łza. Szybko ją wytarłam i zbiegłam na dół. -Mamo dziękuję!-rzuciłam jej się na szyję.
-Nie ma za co córciu. Może przejdziesz się? Obejrzysz okolicę.-zaproponowała.
-Dobrze.-pobiegłam na górę wzięłam torebkę do której spakowałam telefon, portfel, zeszyt z długopisem i oczywiście słuchawki i wyszłam z domu po drodze krzycząc "wychodzę!". Byłam ubrana tak, ponieważ było ciepło. Szłam przed siebie, żeby się nie zgubić. Gdy ulica się skończyła skręciłam w prawo.
---
Doobra. Nie mogłam się powstrzymać i dzisiaj macie rozdział 2 cz.1 =D Miłego wieczorku <3
Miśkaa^.^
Jejku jaki on przystojny, Mam nadzieję, że będziemy chodzić chociaż do jednej szkoły. Usiadłam wygodzie w fotelu. Zapięłam pasy i wystartowaliśmy. Wyjęłam zeszyt i opisałam potkanie z Dallasem. Koło mnie usiadła ładna dziewczyna z czarnymi włosami sięgającymi do ramion oraz ciemna karnacją.
-I czego się tak lampisz?- powiedziała, a raczej zapytała nie miło.
-J-ja tylko...-nie byłam w stanie nic powiedzieć.
-Jeżeli nie masz nic do powiedzenia to siedź cicho.-warknęła.
*Oczami Kiry*
Jejkuu co za ułomna dziewczyna. Chociaż jestem piękna więc trudno na mnie nie patrzeć! Muszę wymyślić co zrobić żeby zbliżyć się do Austina tak aby niczego się nie domyślał.. W końcu on wie o mnie to i owo i nie wiem jakie ma o mnie zdanie. Muszę przyznać, że on to przystojny jest nie ma co. Chcę go mieć. Muszę go mieć.
W tym samym czasie
*Oczami Austina*
Tak! Nareszcie dzisiaj Kira wraca. Myślicie pewnie czemu on się ta fascynuje? Przecież to zła kobieta. Niby zła, ale się w niej zakochałem.. Za 2 dni zaczyna się rok szkolny. Słyszałem, że naprzeciwko mnie ma się wprowadzić jakaś rodzina. Ciekawe. Mam nadzieję, że nie będzie to jakaś rodzina, która płacze gdy podepcze jej się trawnik.. Za chwilę 15:OO. Muszę się szykować. Umówiłem się z Dezem i Trish. Ubrałem się w czerwony t-shirt na który założyłem czerwono-niebieską koszulę w kratę. Dwa nieśmiertelniki-(chyba xD-od aut.). Czarne jeansy i czerwone buty. Usłyszałem dzwonek do drzwi. Zbiegłem na dół i ich zobaczyłem.
-Hej Austin!-przywitali się razem.
-Cześć Wam!-powiedziałem wesoło.
-Too co, idziemy na Zailenów XVII?!-krzyknął Dez.
-No jasne!-odpowiedziałem mu z brunetką.
Gdy doszliśmy do kina ja poszedłem po popcorn, a oni po bilety. Weszliśmy do sali i oglądaliśmy.
*Oczami Ally*
-Nareszcie, lądujemy!-powiedziałam dość głośno, ale do siebie.
-Mogłabyś się tak nie ekscytować?-mruknęła niezadowolona dziewczyna. (Kira-od aut.)
-S-sorry-powiedziałam speszona. -Mamo już wylądowaliśmy-obudziłam rodzicielkę.
-Ok. Zobacz czy niczego nie zapomniałaś i wychodzimy.
Po wyjściu i zabraniu bagaży zamówiłyśmy taksówkę i ruszyłyśmy do nowego domu. Dużo się nie różnił od starego. To dobrze. Wniosłam walizki do swojego pokoju. Gdy otworzyłam drzwi stanęłam jak wryta. W rogu pokoju stało pianino. Mama przecież nie wiedziała, że gram. Podeszłam i zobaczyłam niebieska kartkę.
Pewnie zastanawiasz się skąd ten instrument tu się wziął?
Nie miej mi za złe, ale kiedyś podsłuchałam jak grasz.
Taki talent nie może się zmarnować. Tata na pewno byłby dumny..
Mama
Na samo wspomnienie o tacie spłynęła mi samotna łza. Szybko ją wytarłam i zbiegłam na dół. -Mamo dziękuję!-rzuciłam jej się na szyję.
-Nie ma za co córciu. Może przejdziesz się? Obejrzysz okolicę.-zaproponowała.
-Dobrze.-pobiegłam na górę wzięłam torebkę do której spakowałam telefon, portfel, zeszyt z długopisem i oczywiście słuchawki i wyszłam z domu po drodze krzycząc "wychodzę!". Byłam ubrana tak, ponieważ było ciepło. Szłam przed siebie, żeby się nie zgubić. Gdy ulica się skończyła skręciłam w prawo.
---
Doobra. Nie mogłam się powstrzymać i dzisiaj macie rozdział 2 cz.1 =D Miłego wieczorku <3
Miśkaa^.^
Subskrybuj:
Posty (Atom)